Jola Lipka
Prezes Stowarzyszenia 'W Damskim Siodle'
Jeździectwo było moim ukochanym sportem od zawsze. Na co dzień zajmuję się fotografią (www.jolalipka.com), czasem filmem.
Właśnie poprzez połączenie tych wielkich pasji mojego życia: jeździectwa, fotografii i filmu, zrodziło się zainteresowanie jazdą konną w damskim siodle.
Zawsze zachwycały mnie sceny w filmach, w których dama w długiej sukni, galopowała z gracją na rączym koniu w towarzystwie dżentelmena w cylindrze... Elegancja jazdy po damsku tak bardzo mnie ujęła, że przy każdej nadążającej się okazji starałam się jeździć konno po damsku. Miałam szczęście, mając za koleżankę Basię Sułowską, która takie siodło miała i mogła pokazać mi jak się jeździ. Ale cóż mogą zrobić dziewczyny, które takiej koleżanki nie mają?...
W Polsce - kraju o tak bogatej tradycji jeździeckiej - niemal nie ma już kobiet, jeżdżących w damskim siodle. Nie ma już nie tylko amazonek, uprawiających jeździectwo w damskim siodle; w ciągu ostatnich kilkunastu lat nie nakręcono żadnego filmu z okresu, kiedy kobiety jeździły konno po damsku; zatem i aktorek, posiadających tę umiejętność, przynajmniej w stopniu 'filmowym', znaleźć nie umiałam.
Pomyślałam wtedy, że warto byłoby ożywić tę tradycję w Polsce. Zachęcić dziewczynki i kobiety, aby spróbowały dosiąść konia pod damskim siodłem.
Tak zrodził się pomysł i zaczęła historia tego Stowarzyszenia...
Kontakt: jola.lipka@wdamskimsiodle.org
Ksenia Samsel
Wiceprezes Stowarzyszenia 'W Damskim Siodle'
Z zawodu jestem menadżerem i finansistą. Konie były moją miłością
od dzieciństwa, ale bardzo bardzo długo platoniczną.
Do tej pory zarządzałam zespołami ludzi i wdrażałam duże projekty
w jednym z najlepszych banków w Polsce, aż pewnego dnia postanowiłam
spróbować czegoś nowego, intrygującego, jednym słowem: wyzwania.
Zaczęłam jeździć konno, następnie kupiłam pierwszego konia
(mojego ukochanego folbluta Upssarina), później drugiego konia...
Obecnie wraz z mężem mam szczęście posiadać hotelik pod Warszawą,
KJ Huzar, ze stajnią z 23 końmi.
W damskim siodle zaczęłam jeździć zaledwie dwa lata temu.
Obecnie w naszej stajni mamy już 9 koni przygotowanych do
jazdy pod damskim siodłem.
Jestem bardzo zafascynowana tą dziedziną jeździectwa. Uważam,
iż w obecnych czasach brakuje elegancji, romantyzmu i kobiecości.
Dlatego propaguję wśród dzieci i młodzieży tak piękną i elegancką
dyscyplinę jaką jest jazda w damskim siodle.
Karolina Bielińska (córka Kseni)
Mam 10 lat i jestem chyba najmłodszą amazonką jeżdżącą
w damskim siodle w Polsce. Jestem uczennicą, a w wolnych chwilach
jeżdżę konno. W damskim siodle - od roku. Sama przygotowałam
sobie swojego ukochanego konia Igo do jazdy w tym stylu. W
tym roku planuję przygotować jeszcze 2 kucyki. Bardzo lubię
brać udział w pokazach jazdy w damskim siodle. Czuję się wtedy
dumna i dorosła. Może niedługo wystartuję w zawodach?
Bardzo
bym chciała. Kocham konie, psy, króliki, rybki i kotki.
Kontakt: kseniabielinska@kjhuzar.pl
Wojciech Tomasz Biernawski
W latach 2003-2007 Wiceprezes Stowarzyszenia
'W Damskim Siodle'
Scenograf i konsultant filmowy d/s jazdy konnej. Absolwent Wydziału Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego. Organizator i współzałożyciel Studenckiego Klubu Jeździeckiego w Warszawie, instruktor jazdy konnej.
Po raz pierwszy zetknął się z filmem w czasie realizacji "Pana Wołodyjowskiego", kiedy jako jeździec brał udział w scenach konnych. Po studiach pracował w Państwowym Muzeum Etnograficznym. W ramach kompletowania materiałów do pracy doktorskiej na temat Indian przebywał w USA. Pracował tam jako trener i zawodowy jeździec. Po powrocie do Polski pracował przy filmie "Hubal", gdzie zajmował się przygotowaniem koni i jeźdźców do zdjęć. Po pracy przy "kawaleryjskim" filmie posypały się inne propozycje zawodowe.
Tomasz Biernawski ma dziś za sobą kilkadziesiąt filmów, przy których pracował jako jeździec, kaskader i instruktor. Od tamtego czasu wyspecjalizował się jako scenograf militarny. Ostatnio pracował przy "Starej Baśni".
Kontakt: tom_biernawski@wp.
pl
Aga Koryl
Skarbnik; członek Zarządu Stowarzyszenia
Od zawsze moją pasją są konie, kapelusze oraz stroje w stylu
Michaliny z "Nocy i Dni" i hrabiny Wąsowskiej z
"Lalki". Przez wiele lat szukałam połączenia tych
- wydawałoby się - odległych dziedzin. Oglądając filmy, w
których amazonki jeździły po damsku marzyłam, aby kiedyś też
móc tak pogalopować... I marzenie moje się spełniło.
Poznałam Jolę i zaczęłam uczyć się jazdy po damsku.
Biorę udział w zawodach i pokazach jazdy w damskim siodle,
przy każdej okazji propagując tę dyscyplinę.
Od pewnego czasu działam w Stowarzyszeniu zajmując się sprawami
organizacyjnymi. W 2007 roku zostałam wybrana do pracy w Zarządzie.
Ukończyłam informatykę oraz ekonomikę przedsiębiorstw. Posiadam
uprawnienia instruktora rekreacji ruchowej ze specjalizacją
jazda konna.
Od dziecka miałam do czynienia z pracą w gospodarstwie oraz
hodowlą koni i jeździectwem, teraz posiadam własne konie.
Na co dzień pracuję w domu. Jestem szczęśliwą żoną oraz mamą
czwórki wspaniałych dzieci.
Mieszkamy wraz z mężem i dziećmi niedaleko Rzeszowa, w województwie
podkarpackim.
Kontakt: agnieszka.koryl@wdamskimsiodle.org
Michał Choczaj
Redakcja strony internetowej
Włóczę się po okolicy na grzbiecie niskiego, ale za to szerokiego
i kudłatego stworzenia półkrwi huculskiej imieniem Urwis.
Zdarza mi się zabierać - czasy mamy jak wiadomo niebezpieczne
- szablę, lancę lub łuk.
W wolnych chwilach prowadzę własną stronę o tematyce 'końskiej'
ogólnie, a kawaleryjskiej w szczególności www.zurawiejki.horsesport.pl.
Do Stowarzyszenia trafiłem trochę przypadkowo. Myszkując po
zbiorach bibliotecznych trafłem na podręcznik "Amazonka" pani
Marii Wodzińskiej, który tak mi się spodobał, że zamieściłem
go w całości na mojej stronie. Jakiś czas potem nieopatrznie
zdradziłem koleżance Joli, że posiadam tak interesujące dla
niej dzieło; zanim się obejrzałem, znalazłem się w wirze przygotowań
do stworzenia Stowarzyszenia 'W Damskim Siodle' i zostałem
wyznaczony na ochotnika do prowadzenia strony WWW, którą właśnie
oglądacie.
Wszelkie pretensje na temat jej działania należy kierować
do mnie na poniższy adres.
Kontakt: michal_choczaj@o2.pl
Mikołaj Rey
Współzałożyciel i komendant 8. Krakowskiej Konnej Drużyny
Harcerzy im. 8. Pułku Ułanów, jednej z pierwszych konnych
drużyn harcerskich w Polsce. Drużyna stworzyła i prowadziła
przez lata jeden z pierwszych w Polsce harcerskich ośrodków
jeździeckich, wszechstronnie wykorzystując wychowawcze walory
tego sportu. Ośrodek w Krakowie oparł swoje działanie w dużej
mierze na koniach czystej krwi arabskiej, brakowanych ze stadnin
w Kurozwękach i Michałowie.
Współautor szeregu opracowań metodycznych i szkoleniowych
z zakresu hipologii i jeździectwa. Za zasługi włożone w kontynuowanie
tradycji 8. Pułku wyróżniony w 1988 honorową Odznaką Pułkową
nadaną przez Prezesa Koła Pułkowego w Londynie, odznaczony
Krzyżem Zasługi dla ZHP za wkład w tworzenie metodyki konnych
drużyn harcerskich.
Były zawodnik w konkurencji rajdów długodystansowych, zwycięzca
ogólnopolskich zawodów w tej konkurencji (m.in. Lućmierz 1989,
Kurozwęki 1991)
Wielokrotny uczestnik amatorskich imprez w konkurencji Militari
- zawodów wzorowanych na kawaleryjskich konkursach dla oficerów.
Na zawody składają się konkursy: ujeżdżenia, skoków przez
przeszkody, próba terenowa, konne władanie szablą oraz strzelanie.
Zwycięzca Militari- Dni Ułana w Poznaniu o nagrodę 15. Pułku
Ułanów Poznańskich w latach 1998 i 1999, ponadto kilkakrotnie
zajmował miejsca od 2 -3. Zdobywca Nagrody 14. Pułku Ułanów
Jazłowieckich w Konkursie Władania Szablą w 1998.
Dwukrotny uczestnik i medalista Mistrzostw Polski Amatorów
w Ujeżdżeniu w Zakrzowie - Bolix Cup. W roku 2000 wywalczył
złoty medal w kategorii seniorów.
Obecnie członek Komisji Sportu Masowego i Rekreacji Polskiego
Związku Jeździeckiego, członek zespołu d/s opracowania i wdrożenia
Powszechnej Odznaki Jeździeckiej.
Prócz jeździectwa pasjonat gór i turystyki, wielokrotny współorganizator
i uczestnik wypraw między innymi w Wysokie Pireneje.
Obecnie wraz z żona Marią i córką Anią prowadzi ośrodek jeździecki
"SZARŻA" w Bolęcinie k/Chrzanowa, woj. małopolskie. Zajmują
się szkoleniem młodych koni, prowadzą sekcję jeździecką KJ
"SZARŻA", specjalizującą się głównie w ujeżdżeniu i oczywiście
Militari.
W niedalekiej przyszłości planują konną wyprawę średniowiecznym
szlakiem konnych pielgrzymek, wiodącym przez Pireneje, do
Santiago de Compostella w Hiszpanii.
Kontakt: mik.rey@pro.onet.pl
Aldona Majchrzak
Od
zawsze marzyłam o własnym koniu. Moja Mama opowiada, że kiedy
miałam 6 lat, chodziłam na bazar, gdzie chłopi przyjeżdżali
furmankami i 'pożyczałam' od nich konie wyprzężone z wozu, aby
pojeździć...
Kiedy zdałam maturę i stałam się dorosła, wyjechałam do Szwecji
- zbierałam truskawki, marząc o tym, że zaraz po powrocie kupię
konia... Tak też się stało. Nazywała się Era, miałam ją jednak
tylko przez trzy lata, bo kiedy usłyszałam, że powstaje rewia
konna, zgłosiłam się tam natychmiast.
Musiałam zdać egzamin i zostałam przyjęta. Dostałam wspaniałą,
bardzo dobrze ujeżdżoną, klacz - Gretę. I rozpoczęłam treningi
przed sezonem występów. Jeździłam różne pokazy: dama rycerska,
poczta węgierska, ułani. Ale najwięcej w damskim siodle. Najbardziej
to lubiłam. Uczyła nas tej sztuki Halina Gronowska. Szefem wyszkolenia
w rewii i reżyserem programu był Ryszard Pietruski.
W 1979 roku wyjechaliśmy na występy do Związku Radzieckiego.
Jechaliśmy przez 5 dni, pociągiem towarowym, razem z końmi.
Występowaliśmy na stadionach - Ryga, Psków, Leningrad. Nasze
pokazy wzbudzały ogromne zainteresowanie. To była niezapomniana
przygoda.
Którejś zimy trenowaliśmy w CWKS Legia w Starej Miłosnej, przygotowując
się do występów. Pamiętam spotkanie z panią Wąsowską, która
również tam wtedy trenowała. Kiedy zobaczyła mnie jeżdżącą w
damskim siodle, powiedziała, że to wielka sztuka i wspaniała
umiejętność, zwłaszcza skoki przez przeszkody.
Jeździłam w rewii po damsku nie tylko pokazy i występy. Jeździłam
Hubertusy z przeszkodami, przed które czasem wbiegał trener,
Piotr Milbrat, i rozkrzyżowując ramiona krzyczał do mnie: 'Nie!
Ty nie jedź!' A ja nawet nie zwalniałam! :-)
A potem rewię rozwiązano. Konie zostały sprzedane i ośrodek
przestał istnieć...
Kupiłam wtedy drugiego swojego konia. Aby miał gdzie mieszkać,
kupiłam też gospodarstwo pod Warszawą. Zanim stanął dom, została
zbudowana stajnia...
Dziś mieszkają w niej dwa moje konie, jeden z nich umie chodzić
pod damskim siodłem. Wsiadam na niego czasem i - choć już nie
jeżdżę po damsku Hubertusów - nadal lubię pojeździć na koniu
w amazonce.
Kontakt: aldonamajchrzak@wp.pl
Marie-Catherine Marusarz
english version
Jeżdżę konno w damskim siodle dopiero od dziesięciu lat, ponieważ
wcześniej nie miałam możliwości, aby tego sposobu jazdy spróbować.
Od zawsze o tym marzyłam, ale ilekroć jako dziewczynka pytałam
o to instruktorów, zawsze patrzyli na mnie jak na Marsjankę
i nie przywiązywali wagi do mojego pytania. Wszyscy uważali
wtedy, że to moja dziewczęca mrzonka.
Wiec przestałam pytać, ale myśl o jeździe po damsku mnie nie
opuszczała aż do dnia, kiedy wraz z przyjacielem wybrałam
się do stajni, gdzie kiedyś jeździłam i kogo zobaczyłam? Elegancką
damę w damskim siodle! Odważyłam się podejść do niej i poprosić,
aby zgodziła się mnie tej sztuki nauczyć, ale ona starała
się mnie zniechęcić mówiąc, ze nie jest zainteresowana kobiecymi
fantazjami przejechania się po damsku raz czy dwa tylko dlatego,
że nosi się piękny kostium.
Ponieważ jednak nalegałam, zgodziła się pozwolić mi spróbować,
żeby się przekonać, czy naprawdę zależy mi na postępach. Spróbowałam
zatem i miałam szczęście uczyć się u najlepszej i najelegantszej
amazonki we Francji: Daniele Rosadoni, która bierze udział
w konkursach ujeżdżenia najwyższej klasy.
Najpierw jeździłam na rosłej i uroczej klaczy, jednak - mimo
dobrej woli - jej umiejętności były ograniczone, więc zaczęłam
szukać własnego konia i 6 lat temu poznałam Piotrusia Pana
- 6-letniego ogiera Lusitano, który nauczył mnie wiele i z
radością zaakceptował damskie siodło. Ma silną i nieustraszoną
osobowość, ale jest też bardzo pewny i solidny. Ponadto ufa
mi bezgranicznie i robi wszystko, o co go poproszę... na ogół.
Jeśli chodzi o mnie nie znoszę zawodów, natomiast kocham pokazy.
We Francji jeździectwo w damskim siodle najwyraźniej przeżywa
renesans, głównie dzięki kilku osobom, które robią wszystko
by promować ten styl jazdy konnej na dorocznych czerwcowych
Międzynarodowych Mistrzostwach w Lion d'Angers na zachodzie
Francji i grudniowym Salonie Konia w Paryżu.
Próbowałam przez kilka lat dowiedzieć się, czy są w Polsce
kobiety jeżdżące po damsku, dlatego bardzo ucieszył mnie list
z informacja, że istnieje Stowarzyszenie i z wielką ochotą
zostałam jego członkinią.
|