Jola Lipka
Prezes Stowarzyszenia
"W DAMSKIM SIODLE", instruktor SSA
Jeździectwo było moim ukochanym sportem od zawsze. Na co dzień
zajmuję się fotografią (www.jolalipka.com),
czasem filmem.
Właśnie poprzez połączenie tych wielkich pasji mojego życia: jeździectwa, fotografii i filmu, zrodziło się zainteresowanie jazdą konną w damskim siodle.
Zawsze zachwycały mnie sceny w filmach, w których dama w długiej sukni, galopowała z gracją na rączym koniu w towarzystwie dżentelmena w cylindrze... Elegancja jazdy po damsku tak bardzo mnie ujęła, że przy każdej nadążającej się okazji starałam się jeździć konno po damsku. Miałam szczęście, mając za koleżankę Basię Sułowską, która takie siodło miała i mogła pokazać mi jak się jeździ. Ale cóż mogą zrobić dziewczyny, które takiej koleżanki nie mają?...
W Polsce - kraju o tak bogatej tradycji jeździeckiej - niemal nie ma już kobiet, jeżdżących w damskim siodle. Nie ma już nie tylko amazonek, uprawiających jeździectwo w damskim siodle; w ciągu ostatnich kilkunastu lat nie nakręcono żadnego filmu z okresu, kiedy kobiety jeździły konno po damsku; zatem i aktorek, posiadających tę umiejętność, przynajmniej w stopniu 'filmowym', znaleźć nie umiałam.
Pomyślałam wtedy, że warto byłoby ożywić tę tradycję w Polsce. Zachęcić dziewczynki i kobiety, aby spróbowały dosiąść konia pod damskim siodłem.
Tak zrodził się pomysł i zaczęła historia tego Stowarzyszenia...
Kontakt: jola.lipka@wdamskimsiodle.org
Ksenia Samsel
W latach 2007-2011 Wiceprezes Stowarzyszenia "W DAMSKIM SIODLE"
Konie były moją miłością od dzieciństwa, ale bardzo bardzo długo platoniczną. Zarządzałam zespołami ludzi i wdrażałam projekty w jednym z banków w Polsce, aż pewnego dnia postanowiłam spróbować czegoś nowego, intrygującego, jednym słowem: wyzwania. Zaczęłam jeździć konno, następnie kupiłam pierwszego konia (mojego ukochanego folbluta Upssarina), później drugiego konia... Obecnie wraz z mężem mam szczęście posiadać hotelik pod Warszawą, KJ Huzar, ze stajnią z 23 końmi. W damskim siodle zaczęłam jeździć w 2005r. Obecnie w naszej stajni mamy już 9 koni przygotowanych do jazdy pod damskim siodłem.
Jestem bardzo zafascynowana tą dziedziną jeździectwa. Uważam, iż w obecnych czasach brakuje elegancji, romantyzmu i kobiecości. Dlatego propaguję wśród dzieci i młodzieży tak piękną i elegancką dyscyplinę jaką jest jazda w damskim siodle.
Karolina Bielińska
(córka Kseni)
Mam 10 lat i jestem chyba najmłodszą amazonką jeżdżącą w damskim siodle w Polsce. Jestem uczennicą, a w wolnych chwilach jeżdżę konno. W damskim siodle - od roku. Sama przygotowałam sobie swojego ukochanego konia Igo do jazdy w tym stylu. Planuję przygotować jeszcze dwa kucyki. Bardzo lubię brać udział w pokazach jazdy w damskim siodle. Czuję się wtedy dumna i dorosła. Może niedługo wystartuję w zawodach? Bardzo bym chciała. Kocham konie, psy, króliki, rybki i kotki.
Kontakt: kseniabielinska@kjhuzar.pl
Sylwia Kołodziej

Członek Zarządu Stowarzyszenia
Z wykształcenia jestem zootechnikiem, pracowałam jako instruktor rekreacji, a także jako sędzia 3 klasy. Konie były moją pasją od zawsze, więc chętnie studiuję każdy temat z nimi związany. Jazdą w damskim siodle zainspirowała mnie moja pierwsza trenerka, Danuta Marszałek i moja przygoda z damskim siodłem zaczęła się w 1997r. Wtedy to udało mi się po raz pierwszy usiąść w damskim siodle. Od tego momentu zafascynowałam się tą niezwykle elegancką dyscypliną.
Zaczęłam jeździć w 2003 r., kiedy powstało Stowarzyszenie "W DAMSKIM SIODLE" i odbyły się pierwsze zawody w klubie "Szarża"w Bolęcinie. Od tej pory zaczęłam regularnie jeździć i startować w Mistrzostwach Polski, zawodach krajowych i międzynarodowych. Od 2007r. trenuję pod okiem Rogera Philpota w Anglii, który nauczył mnie jak podnosić swoje umiejętności i czerpać jednocześnie z tego radość, bo jazda w damskim siodle powinna być przede wszystkim przyjemnoscią. Wszystkie wyjazdy i spotkania są wspaniałą okazją do wspólnych spotkań amazonek i wymiany wzajemnych doświadczeń, a także niezapomnianym przeżyciem, które wszystkim paniom polecam. Jazda w damskim siodle jest podtrzymaniem dobrych tradycji, których niestety coraz mniej we współczesnym świecie. Jest czymś wyjątkowym i niecodziennym, czego warto spróbować, aby chociaż na chwilę każda z nas mogła się oderwać od szarej codzienności i poczuć się jak w bajce...
Kontakt: aslan6@op.pl
Wojciech Tomasz Biernawski
W latach 2003-2007 Wiceprezes Stowarzyszenia
"W DAMSKIM SIODLE"
Scenograf i konsultant filmowy d/s jazdy konnej. Absolwent Wydziału Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego. Organizator i współzałożyciel Studenckiego Klubu Jeździeckiego w Warszawie, instruktor jazdy konnej.
Po raz pierwszy zetknął się z filmem w czasie realizacji "Pana Wołodyjowskiego", kiedy jako jeździec brał udział w scenach konnych. Po studiach pracował w Państwowym Muzeum Etnograficznym. W ramach kompletowania materiałów do pracy doktorskiej na temat Indian przebywał w USA. Pracował tam jako trener i zawodowy jeździec. Po powrocie do Polski pracował przy filmie "Hubal", gdzie zajmował się przygotowaniem koni i jeźdźców do zdjęć. Po pracy przy "kawaleryjskim" filmie posypały się inne propozycje zawodowe.
Tomasz Biernawski ma dziś za sobą kilkadziesiąt filmów, przy
których pracował jako jeździec, kaskader i instruktor. Od tamtego
czasu wyspecjalizował się jako scenograf militarny. Ostatnio
pracował przy "Bitwie Warszawskiej 1920".
Kontakt: tom_biernawski@wp.
pl
Krystyna Chmiel
Mieszkam w Białej Podlaskiej, pracuję jako pracownik naukowy
w tamtejszej Państwowej Szkole Wyższej. Z zawodu jestem zootechnikiem,
specjalność hodowla koni (szczególnie arabskich). Hodowałam
je przez 18 lat, ale "od zawsze" byłam też fanką
historii
i tradycji. Jednym z moich długo niezrealizowanych marzeń
była przejażdżka w damskim siodle, bo byłam ciekawa, jak dawne
kobiety, chyba mniej wysportowane niż my obecnie, radziły
sobie w takiej pozycji. Umożliwił mi to dopiero zeszłoroczny
konkurs "Przejazd Dowolny" podczas Mistrzostw Polski
Amazonek, co spowodowało, że postanowiłam "pójść za ciosem".
Interesują mnie zwłaszcza pokazy w strojach historycznych
oraz freestyle, gdyż uważam, że są one najbardziej widowiskowe
i stanowią najlepszą formę promocji jeździectwa oraz użytkowania
różnych ras. Mam wspaniałego konia (Nenufar oo 1991, Mistrz
Polski w rajdach długodystansowych na 160 km), z którym biorę
udział w akcji promowania arabów pod siodłem.
Kontakt: arabiansaneta@hoga.pl
Aga Koryl
Od zawsze moją pasją są konie, kapelusze oraz stroje w stylu
Michaliny z "Nocy i Dni" i hrabiny Wąsowskiej z
"Lalki". Przez wiele lat szukałam połączenia tych
- wydawałoby się - odległych dziedzin. Oglądając filmy, w
których amazonki jeździły po damsku marzyłam, aby kiedyś też
móc tak pogalopować... I marzenie moje się spełniło.
Poznałam Jolę i zaczęłam uczyć się jazdy po damsku.
Biorę udział w zawodach i pokazach jazdy w damskim siodle,
przy każdej okazji propagując tę dyscyplinę.
Od dziecka miałam do czynienia z pracą w gospodarstwie oraz
hodowlą koni i jeździectwem, teraz posiadam własne konie.
Na co dzień pracuję w domu. Jestem szczęśliwą żoną oraz mamą
czwórki wspaniałych dzieci.
Mieszkamy wraz z mężem i dziećmi niedaleko Rzeszowa, w województwie
podkarpackim.
Michał Choczaj
Włóczę się po okolicy na grzbiecie niskiego, ale za to szerokiego
i kudłatego stworzenia półkrwi huculskiej imieniem Urwis.
Zdarza mi się zabierać - czasy mamy jak wiadomo niebezpieczne
- szablę, lancę lub łuk.
W wolnych chwilach prowadzę własną stronę
o tematyce 'końskiej'
ogólnie, a kawaleryjskiej
w szczególności: www.lucznictwokonne.pl
Do Stowarzyszenia trafiłem trochę przypadkowo. Myszkującpo
zbiorach bibliotecznych trafłem na podręcznik "Amazonka" pani
Marii Wodzińskiej, który tak mi się spodobał, że zamieściłem
go
w całości na mojej stronie. Jakiś czas potem nieopatrznie
zdradziłem koleżance Joli, że posiadam tak interesujące
dla
niej dzieło; zanim się obejrzałem, znalazłem się w wirze przygotowań
do stworzenia Stowarzyszenia "W DAMSKIM SIODLE"...
Kontakt: michal_choczaj@o2.pl
Mikołaj Rey
Współzałożyciel i komendant 8. Krakowskiej Konnej Drużyny
Harcerzy im. 8. Pułku Ułanów, jednej z pierwszych konnych
drużyn harcerskich w Polsce.
Współautor szeregu opracowań metodycznych i szkoleniowych
z zakresu hipologii i jeździectwa.
Były zawodnik w konkurencji rajdów długodystansowych, wielokrotny uczestnik amatorskich imprez w konkurencji Militari
- zawodów wzorowanych
na kawaleryjskich konkursach dla oficerów.
Obecnie członek zespołu d/s opracowania i wdrożenia
Powszechnej Odznaki Jeździeckiej.
Prócz jeździectwa pasjonat gór i turystyki, wielokrotny współorganizator
i uczestnik wypraw między innymi w Wysokie Pireneje.
Obecnie wraz z żona Marią i córką Anią prowadzi ośrodek jeździecki
"SZARŻA" w Bolęcinie k/Chrzanowa, woj. małopolskie. Zajmują
się szkoleniem młodych koni, prowadzą sekcję jeździecką KJ
"SZARŻA", specjalizującą się głównie w ujeżdżeniu i oczywiście
Militari.
W niedalekiej przyszłości planują konną wyprawę średniowiecznym
szlakiem konnych pielgrzymek, wiodącym przez Pireneje, do
Santiago de Compostella w Hiszpanii.
Kontakt: mik.rey@pro.onet.pl
Aldona Majchrzak
Od zawsze marzyłam o własnym koniu. Moja Mama opowiada, że kiedy
miałam 6 lat, chodziłam na bazar, gdzie chłopi przyjeżdżali
furmankami i 'pożyczałam' od nich konie wyprzężone z wozu,
aby pojeździć...
Kiedy usłyszałam, że powstaje ewia konna, zgłosiłam się tam natychmiast.
Musiałam zdać egzamin i zostałam przyjęta. Dostałam wspaniałą,
bardzo dobrze ujeżdżoną, klacz - Gretę. I rozpoczęłam treningi
przed sezonem występów. Jeździłam różne pokazy: dama rycerska,
poczta węgierska, ułani. Ale najwięcej w damskim siodle. Najbardziej
to lubiłam. Uczyła nas tej sztuki Halina Gronowska. Szefem
wyszkolenia w rewii i reżyserem programu był Ryszard Pietruski.
W 1979 roku wyjechaliśmy na występy do Związku Radzieckiego.
Jechaliśmy przez 5 dni, pociągiem towarowym, razem z końmi.
Występowaliśmy na stadionach - Ryga, Psków, Leningrad. Nasze
pokazy wzbudzały ogromne zainteresowanie. To była niezapomniana
przygoda.
Jeździłam w rewii po damsku pokazy, występy i Hubertusy z wielkimi przeszkodami.
A potem rewię rozwiązano. Konie zostały sprzedane i ośrodek
przestał istnieć...
Kupiłam wtedy drugiego swojego konia. Aby miał gdzie mieszkać,
kupiłam też gospodarstwo pod Warszawą. Zanim stanął dom, została
zbudowana stajnia...
Dziś mieszkają w niej dwa moje konie, jeden z nich umie chodzić
pod damskim siodłem. Wsiadam na niego czasem i - choć już
nie jeżdżę po damsku Hubertusów - nadal lubię pojeździć na
koniu w amazonce.
Kontakt: aldonamajchrzak@wp.pl
Marie-Catherine Marusarz
english version
Jeżdżę konno w damskim siodle dopiero od dziesięciu lat, ponieważ
wcześniej nie miałam możliwości, aby tego sposobu jazdy spróbować.
Od zawsze o tym marzyłam, ale ilekroć jako dziewczynka pytałam
o to instruktorów, zawsze patrzyli na mnie jak na Marsjankę
i nie przywiązywali wagi do mojego pytania. Wszyscy uważali
wtedy, że to moja dziewczęca mrzonka.
Wiec przestałam pytać, ale myśl o jeździe po damsku mnie nie
opuszczała aż do dnia, kiedy wraz z przyjacielem wybrałam
się do stajni, gdzie kiedyś jeździłam i kogo zobaczyłam? Elegancką
damę w damskim siodle! Odważyłam się podejść do niej i poprosić,
aby zgodziła się mnie tej sztuki nauczyć, ale ona starała
się mnie zniechęcić mówiąc, ze nie jest zainteresowana kobiecymi
fantazjami przejechania się po damsku raz czy dwa tylko dlatego,
że nosi się piękny kostium.
Ponieważ jednak nalegałam, zgodziła się pozwolić mi spróbować,
żeby się przekonać, czy naprawdę zależy mi na postępach. Spróbowałam
zatem i miałam szczęście uczyć się u najlepszej i najelegantszej
amazonki we Francji: Daniele Rosadoni, która bierze udział
w konkursach ujeżdżenia najwyższej klasy.
Najpierw jeździłam na rosłej i uroczej klaczy, jednak - mimo
dobrej woli - jej umiejętności były ograniczone, więc zaczęłam
szukać własnego konia i 6 lat temu poznałam Piotrusia Pana
- 6-letniego ogiera Lusitano, który nauczył mnie wiele i z
radością zaakceptował damskie siodło. Ma silną i nieustraszoną
osobowość, ale jest też bardzo pewny i solidny. Ponadto ufa
mi bezgranicznie i robi wszystko, o co go poproszę... na ogół.
Jeśli chodzi o mnie nie znoszę zawodów, natomiast kocham pokazy.
We Francji jeździectwo w damskim siodle najwyraźniej przeżywa
renesans, głównie dzięki kilku osobom, które robią wszystko
by promować ten styl jazdy konnej.
Próbowałam przez kilka lat dowiedzieć się, czy są w Polsce
kobiety jeżdżące po damsku, dlatego bardzo ucieszyłam się, że istnieje Stowarzyszenie i z wielką ochotą
zostałam jego członkinią.
|